poniedziałek, 26 lipca 2010

Ogromna większość sklepów internetowych skazana jest na klęskę

Image(s) romanvirdi.com


Sklepy inernetowe powstają jak grzyby po deszczu. Z jakiegoś powodu utarło się, że otwarcie biznesu w internecie jest prostym sposobem na sukces. Ilu początkujących sprzedawców skończy na biznesowym dnie i pociągnie za sobą zniechęconych do e-sklepów klientów?

W Stanach ostatnio w dobrym tonie jest tworzenie tzw. bootstrapped startupów, czyli młodych firm rozwijanych bez udziału zewnętrznego kapitału inwestycyjnego. Podejście to wymaga od przedsiębiorców najwyższej ostrożności w rozsądnym dysponowaniu ograniczonym kapitałem i pilnowania przepływów pieniężnych z zegarmistrzowską precyzją. W Polsce, ze względu na znacznie trudniejszy dostęp do kapitału dla młodych firm, bootstrapping jest w zasadzie normą, co pozytywnie przedstawia umiejętności polskich młodych przedsiębiorców. To, co się jednak dzieje wśród sporej części nowopowstających sklepów internetowych pokazuje amatorskie podejście do biznesu i autentycznie psuje rynek.

Jeszcze kilka miesięcy temu bawiło mnie marudzenie średniej wielkości sklepów internetowych na konkurencję ze strony internetowej drobnicy. W końcu przecież dla klienta zdrowa konkurencja jest jak najbardziej korzystna! Po przyjrzeniu się kilkudziesięciu przypadkom uruchamiania sieciowego "biznesu" zmieniłem jednak zdanie.

Większość nowopowstających sklepów internetowych jest tworzona przez osoby, które w innych warunkach nigdy nie pomyślałyby o własnym biznesie. Otwarcie osiedlowego spożywczaka daleko wykraczałoby poza ich umiejętności. Internet otworzył przed nimi możliwości, których wcześniej nie było - brak stałych kosztów i teoretycznie wielomilionowy rynek w zasięgu. Brak jakichkolwiek doświadczeń handlowych prowadzi jednak do szokującej strategii polegającej na budowaniu biznesu w oparciu o: zero złotych na inwestycję, zero umiejetności handlowych i zupełny brak chęci ich zdobywania oraz zero godzin dziennie do poświęcenia na rzecz "firmy". Są za to spore wymagania w stosunku do dostawców, bo w końcu oni stanowią jedyne źródło, które może przynieść jakiekolwiek przychody w tak pomyślanym biznesie.

Szokuje mnie podejście niektórych sprzedających, którzy potrafią uruchomić sklep internetowy nie zmieniając nawet jego domyślnej szaty graficznej, nie umieszczając w sklepie regulaminu ani danych kontaktowych i wypełniając go produktami bez zdjęć i opisów. Po kilku miesiącach taki sklep znika z sieci, lub migruje na inną platformę, bo "się nie sprzedawało". W międzyczasie za sobą pozostawiają kilku zabłąkanych klientów, bo oczywiście towar dostępny w sklepie nigdy nie znajdował się w magazynie, tylko był dokupowany na bieżąco, więc ostatni klienci zostali na lodzie. U siebie już widzę tendencję do zamawiania w sklepach droższych, ale dobrze mi znanych, żeby zminimalizować ryzyko związane z e-zakupami.

Myślę, że najwyższy czas odczarować e-commerce i pozbawić go pozorów łatwego biznesu. Uruchomienie dochodowego sklepu internetowego jest trudne, dużo trudniejsze od otwarcia małego sklepu tradycyjnego. W sklepie tradycyjnym wybierając dobrą lokalizację i asortyment masz jako taką gwarancję stałego napływu klientów i tylko niewielkie ryzyko, że w pobliżu w ciągu pół roku powstaną 2 sklepy konkurencyjne. W internecie otwierając sklep masz gwarancję, że bez pracy nad treścią, bez wizji promocji sklepu, bez inwestycji w pozyskiwanie ruchu w twoim sklepie nie pojawi się pies z kulawą nogą. Co więcej, w osiedlowym warzywniaku widzisz czy liczba klientów rośnie, czy spada, a w internecie nie wiesz nic bez odpowiednio skonfigurowanych narzędzi. Nic też nie stoi na przeszkodzie, żeby w ciągu pół roku powstało 50 sklepów konkurencyjnych, bo przecież Stefan z Białegostoku i Ela z Pcimia też mogą poczuć pęd do e-biznesu.

Skuteczne uruchomienie sklepu internetowego wymaga czasu, umiejętności i zasobów finansowych. Czas trzeba poświęcić na opracowanie strategii sprzedaży i promocji, wyliczenia potrzebne do stworzenia modelu swojego biznesu i do tworzenia treści w sklepie - podstawowego źródła napędzającego darmowy ruch z wyszukiwarek. Umiejętności, a szczególnie świadomość ich braku w pewnych dziedzinach, powinny pozwolić zdecydować o tym, co robimy samodzielnie, a co zlecamy na zewnątrz. Do zlecania pewnych zadań na zewnątrz potrzebne jest oczywiście zaplecze finansowe. W handlu internetowym nie ma drogi na skróty do rozsądnych przychodów. Jeśli się nie napracujesz, to nie masz co liczyć na efekty. Wyznacz sobie cele i załóż poświęcanie określonej ilości czasu na rozwój sklepu. Kiedy nie masz pomysłu co w sklepie usprawnić poświęć ten czas na poszerzanie wiedzy. W internecie są setki blogów z poradami dla prowadzących sklep, warto też zakupić jakąś papierową lekturę, po którą zawsze można sięgnąć w podróży. Sprzedaż to zajęcie, którym od tysięcy lat zajmują się miliony ludzi, więc informacji o tym co i jak robić jest tyle, że lektur będziesz miał(a) na najbliższe lata. Szczególnie warto zwrócić uwagę na pozycje książkowe z zakresu tradycyjnej sprzedaży i marketingu, aby w oparciu o zdobytą wiedzę i nieco pomysłowości przy przekładaniu jej na "język internetu" usprawnić swój biznes.

5 komentarze:

  1. ...a ja dodam ze swojej strony, że znacząco do powstawania "trupów" internetowych przyczyniły się również dotacje EU, bo nie dosyć że nic nie trzeba inwestować, to jeszcze można zarobić. Pociesza mnie tylko myśl-przysłowie: "co nas nie zabije, to nas wzmocni".
    Pozdrawiam
    Radek

    OdpowiedzUsuń
  2. @Robert dobry tekst, na czasie i prawdziwy.
    Niestety taka mamy rzeczywistość "polski ecommerce siedzi w piwnicy:("

    Zainteresowanym polecam - http://vimeo.com/10667588

    OdpowiedzUsuń
  3. Najbardziej denerwujące w nowopowstałych sklepach jest to, że prowadzone są przez osoby, które mają zerowe lub nikłe pojęcie o zarządzaniu czy marketingu, co jest esencją tego typu działalności. Zamiast zabrać się za podstawy, pomysły rzucane bezwiednie na głęboką wodę muszą przejść surowe kryterium opłacalności, co jest niemożliwe bez przygotowania choćby pobieżnej analizy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dobry wpis. W całości zgadzam się z twierdzeniem że niektóre osoby podejmują się założenia sklepu w internecie nie posiadając praktycznie niczego poza chęciami. Przez braki wiedzy i umiejętności cierpią tylko klienci. Dotacje to osobny temat, ale generalnie doceniam to że są przyznawane na założenie działalności gospodarczej, mimo tego że niektóre osoby które je otrzymują nie powinny dostawać tych pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Najgorsze jest to, że wystarczy poświęcić 30 minut na poczytanie kilku blogów, żeby wiedzieć, że nie jest to bułka z masłem.

    OdpowiedzUsuń