
Image(s) romanvirdi.com
Sklepy inernetowe powstają jak grzyby po deszczu. Z jakiegoś powodu utarło się, że otwarcie biznesu w internecie jest prostym sposobem na sukces. Ilu początkujących sprzedawców skończy na biznesowym dnie i pociągnie za sobą zniechęconych do e-sklepów klientów?
W Stanach ostatnio w dobrym tonie jest tworzenie tzw. bootstrapped startupów, czyli młodych firm rozwijanych bez udziału zewnętrznego kapitału inwestycyjnego. Podejście to wymaga od przedsiębiorców najwyższej ostrożności w rozsądnym dysponowaniu ograniczonym kapitałem i pilnowania przepływów pieniężnych z zegarmistrzowską precyzją. W Polsce, ze względu na znacznie trudniejszy dostęp do kapitału dla młodych firm, bootstrapping jest w zasadzie normą, co pozytywnie przedstawia umiejętności polskich młodych przedsiębiorców. To, co się jednak dzieje wśród sporej części nowopowstających sklepów internetowych pokazuje amatorskie podejście do biznesu i autentycznie psuje rynek.
Jeszcze kilka miesięcy temu bawiło mnie marudzenie średniej wielkości sklepów internetowych na konkurencję ze strony internetowej drobnicy. W końcu przecież dla klienta zdrowa konkurencja jest jak najbardziej korzystna! Po przyjrzeniu się kilkudziesięciu przypadkom uruchamiania sieciowego "biznesu" zmieniłem jednak zdanie.
Większość nowopowstających sklepów internetowych jest tworzona przez osoby, które w innych warunkach nigdy nie pomyślałyby o własnym biznesie. Otwarcie osiedlowego spożywczaka daleko wykraczałoby poza ich umiejętności. Internet otworzył przed nimi możliwości, których wcześniej nie było - brak stałych kosztów i teoretycznie wielomilionowy rynek w zasięgu. Brak jakichkolwiek doświadczeń handlowych prowadzi jednak do szokującej strategii polegającej na budowaniu biznesu w oparciu o: zero złotych na inwestycję, zero umiejetności handlowych i zupełny brak chęci ich zdobywania oraz zero godzin dziennie do poświęcenia na rzecz "firmy". Są za to spore wymagania w stosunku do dostawców, bo w końcu oni stanowią jedyne źródło, które może przynieść jakiekolwiek przychody w tak pomyślanym biznesie.
Szokuje mnie podejście niektórych sprzedających, którzy potrafią uruchomić sklep internetowy nie zmieniając nawet jego domyślnej szaty graficznej, nie umieszczając w sklepie regulaminu ani danych kontaktowych i wypełniając go produktami bez zdjęć i opisów. Po kilku miesiącach taki sklep znika z sieci, lub migruje na inną platformę, bo "się nie sprzedawało". W międzyczasie za sobą pozostawiają kilku zabłąkanych klientów, bo oczywiście towar dostępny w sklepie nigdy nie znajdował się w magazynie, tylko był dokupowany na bieżąco, więc ostatni klienci zostali na lodzie. U siebie już widzę tendencję do zamawiania w sklepach droższych, ale dobrze mi znanych, żeby zminimalizować ryzyko związane z e-zakupami.
Myślę, że najwyższy czas odczarować e-commerce i pozbawić go pozorów łatwego biznesu. Uruchomienie dochodowego sklepu internetowego jest trudne, dużo trudniejsze od otwarcia małego sklepu tradycyjnego. W sklepie tradycyjnym wybierając dobrą lokalizację i asortyment masz jako taką gwarancję stałego napływu klientów i tylko niewielkie ryzyko, że w pobliżu w ciągu pół roku powstaną 2 sklepy konkurencyjne. W internecie otwierając sklep masz gwarancję, że bez pracy nad treścią, bez wizji promocji sklepu, bez inwestycji w pozyskiwanie ruchu w twoim sklepie nie pojawi się pies z kulawą nogą. Co więcej, w osiedlowym warzywniaku widzisz czy liczba klientów rośnie, czy spada, a w internecie nie wiesz nic bez odpowiednio skonfigurowanych narzędzi. Nic też nie stoi na przeszkodzie, żeby w ciągu pół roku powstało 50 sklepów konkurencyjnych, bo przecież Stefan z Białegostoku i Ela z Pcimia też mogą poczuć pęd do e-biznesu.
Skuteczne uruchomienie sklepu internetowego wymaga czasu, umiejętności i zasobów finansowych. Czas trzeba poświęcić na opracowanie strategii sprzedaży i promocji, wyliczenia potrzebne do stworzenia modelu swojego biznesu i do tworzenia treści w sklepie - podstawowego źródła napędzającego darmowy ruch z wyszukiwarek. Umiejętności, a szczególnie świadomość ich braku w pewnych dziedzinach, powinny pozwolić zdecydować o tym, co robimy samodzielnie, a co zlecamy na zewnątrz. Do zlecania pewnych zadań na zewnątrz potrzebne jest oczywiście zaplecze finansowe. W handlu internetowym nie ma drogi na skróty do rozsądnych przychodów. Jeśli się nie napracujesz, to nie masz co liczyć na efekty. Wyznacz sobie cele i załóż poświęcanie określonej ilości czasu na rozwój sklepu. Kiedy nie masz pomysłu co w sklepie usprawnić poświęć ten czas na poszerzanie wiedzy. W internecie są setki blogów z poradami dla prowadzących sklep, warto też zakupić jakąś papierową lekturę, po którą zawsze można sięgnąć w podróży. Sprzedaż to zajęcie, którym od tysięcy lat zajmują się miliony ludzi, więc informacji o tym co i jak robić jest tyle, że lektur będziesz miał(a) na najbliższe lata. Szczególnie warto zwrócić uwagę na pozycje książkowe z zakresu tradycyjnej sprzedaży i marketingu, aby w oparciu o zdobytą wiedzę i nieco pomysłowości przy przekładaniu jej na "język internetu" usprawnić swój biznes.

5 komentarze: